NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Lee Majors
The Six Million Dollar Man
Guerrilla Ent. (2009)
good good good good good


Recommended reviews
More recommended reviews

01. Intro (skit)
02. The Six Million Dollar Man
03. Scrape Kang
04. Weekends f. Keak Da Sneak & Jacka
05. Fuck You
06. Fresh Out The Pot f. San Quinn
07. Yay Trap f. Yukmouth
08. Mr. Meogee
09. What Am I To Do?
10. Nasty
11. Bang Bang f. Yay Boyz
12. Whats In Store f. Fed-X
13. Hey Baby f. Hoodstarz
14. Grind & Hustle
15. Im Wet
16. We Gon Make It f. Dru Down & Rahmean
17. Work It Out f. Nu Money
18. Real Heavy f. Young Dru
19. Keep Hustlin
20. bonus track


English review

In the late 90s Side Industry group released a project entitled "Everyday Life" under Million Dollar Dream label. The team line-up - Lee Majors, Rahmean and Reazon - wasn't too famous at that time, but the album itself gathered quite positive opinions; perhaps also thanks to big fish on the guest list: Andre Nickatina, Agerman, Baldhead Rick, Ska-Face Al Kapone, Levitti, Mike Marshall and others. Afterwards there were barely any news about the trio. SI was supposed to drop a sophomore cd called "Knock Knock", but eventually it didn't come out. The future of each member turned out to be different. As a matter of fact I haven't heard of Reazon anymore, while Rahmean started developing his music career a couple of years ago, so far having a few projects under his belt. Nevertheless if it wasn't for Lee Majors he wouldn't achieve that much, as these two collaborate quite close. Lee is now probably the most recognizable persona from the group, yet it took 6 years till he dropped the debut solo. After that he brought lots of other releases, including solos and joint projects with Dru Down, The Jacka or Rahmean. "The Six Million Dollar Man" album came out in 2009 under Guerilla Ent. and is a fifth official long play by the O-Town emcee.

I always wonder how it is possible that many really talented artists have difficulties recording a decent cd, up to par with its author. The same conclusion pops out in Lee Majors' case. In my humble opinion he's one of those superb rap virtuosos, not only because of his unique voice, but also due to competence and easiness he spits lines with. Rapper's verses are filled with hoarse, which gives them heavy and inimitable sound. If you were following his solo career from the beginning it is nothing new to you, as he's been presenting exactly the same style since day one. He's not using his guttural voice for gang banging lyrics, as one could have thought. Lee takes delight in street and entertaining themes, which were noticeable on his previous cds as well; just look at the titles: "Scrape Thirsty", "Scraper Muzic", "Scraper King". Frankly speaking, there's not much about scrapes on the reviewed album, but a considerable part of lyrics refers to clubs, pimping, drugs, alcohol and self-bragging. The cd lacks a few deeper, thought-provoking songs. "The Six Million Dollar Man" project is mainly aimed to fans of a typical entertainment, which will be most probably played in a loud car audio system. Indeed there are a couple of tracks which perfectly make you bob your head ("Fresh Out The Pot", "Hey Baby" or "Work It Out"). Unfortunately a part of the remaining cuts didn't fulfill its purpose and hardly satisfies the listener.

This significant flaw includes worse or unpolished beats, simple choruses and predictive rhymes. Of course the mentioned musical bugs concern only particular songs, yet from all 19 at least a handful deserves to be named shoddy. It's a pity that 3 poor, irritating tracks were put next to each other in the very beginning of the album ("Scrape Kang", "Weekends" and "Fuck You"). It's even hard to tell who's to be blamed. For instance Sean T, who delivered 7 beats, took some of them to the highest level while a few sound like they were composed in a rush. Next to the EPA producer you'll hear instrumentals from people like Maki, Rob Lo, Pak slap, Tatem1, Vanomous Productions, Mr. 365 and The Nephews. The music itself turned out to be quite unequal as it brought hits like "Yay Trap", "Whats In Store" or "Grind & Hustle" as well as lousy ones like "Fuck You", "Mr. Meogee" and "Im Wet". Fans would be probably pleased with guest performances by many fabulous figures, where I'd personally like to thank The Jacka (for a brilliant chorus on the "Yay Trap"), Yukmouth, Fed-X, Hoodstarz, Dru Down and Young Dru. A couple of RnB singers (Fam Syrk, Matt Blaque, Victoya and Harm) also had a quite significant and positive influence on the project, as they delivered a few melodious and catchy hooks. The overall rating was decreased by considerable differences between presented styles. In other words Lee Majors can record extremely hyphy / dumb songs like "Scrape Kang" or "Im Wet", heavy street cuts like "The Six Million Dollar Man" or "Grind & Hustle" as well as melodious and delicate "What Am I To Do?", "Whats In Store" and "We Gon Make It". All in all "The Six Million Dollar Man" is a worthy cd and maybe you'll appreciate it more, so that's why I highly encourage you to cop it and check it out yourself.

The reviewed and most of other Lee Majors' albums are available in digital version on iTunes. Also visit his MySpace page.
Props to Guerrilla Ent. for sending us the cd for the review.

Polish review

Pod koniec lat 90. zespół Side Industry nagrał w wytwórni Million Dollar Dream projekt zatytułowany "Everyday Life". Skład grupy, czyli Lee Majors, Rahmean i Reazon, nie był wtedy zbyt rozpoznawalny, ale album zgarnął pozytywne opinie; być może między innymi za sprawą grubych ryb figurujących na liście gości: Andre Nickatina, Agerman, Baldhead Rick, Ska-Face Al Kapone, Levitti, Mike Marshall i inni. Słuch o "triumwiracie" zaginął jednak dość raptownie. Podobno SI miało w przyszłości wydać drugi krążek pt. "Knock Knock", ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Losy poszczególnych członków grupy potoczyły się różnie. Reazon właściwie zniknął ze sceny; Rahmeanowi idzie całkiem nieźle, bo nawet zdołał wypuścić kilka projektów, ale głównie za sprawą pomocy tego trzeciego - Lee Majorsa. On bez wątpienia jest najbardziej rozpoznawalny z całej trójki, choć od wydania krążka Side Industry musiało minąć około 6 lat, zanim raper wydał swoje pierwsze solo. Kolejne projekty posypały się momentalnie, gdzie oprócz solowych albumów fani mogli zafundować sobie m.in. jego kolaboracyjne kąski z Dru Downem, The Jacką czy Rahmeanem. Płyta "The Six Million Dollar Man" wydana pod szyldem Guerilla Ent. w 2009 roku to piąty oficjalny, autorski longplay rapera z O-Town.

Zawsze zastanawia mnie, jak to jest, że wielu naprawdę utalentowanych artystów ma problem z nagraniem porządnej solówki, adekwatnie fenomenalnej co sam jej autor. Podobne wrażenie odnoszę w przypadku Lee Majorsa, który według mojej skromnej opinii należy do grona wyjątkowych wirtuozów rapu, nie tylko ze względu na niezwykły głos, ale również fachowość i swobodę, z jaką komponuje i realizuje kolejne wersy. Zwrotki rapera nasycone są wokalną chrypą, nadającą im ciężkiego i zarazem niepowtarzalnego brzmienia. Właściwie to żadna nowina, gdyż praktycznie od samego początku solowej kariery prezentował dokładnie taką sylwetę. Lee nie wykorzystuje jednak swojego gardłowego głosu do uprawiana gangsterskich liryków, czego można by się spodziewać. Emcee lubuje się za to w tematyce uliczno-rozrywkowej, na co wskazywały choćby tytuły jego poprzednich krążków: "Scrape Thirsty", "Scraper Muzic" czy "Scraper King". O samych autach (scraper oznacza odpimpowany samochód) nie opowiada bynajmniej wiele, ale sporą część tekstów poświęca na zabawę w klubach, podryw, używki i samozachwyt. Na recenzowanym krążku zabrakło mi chociaż kilku głębszych, skłaniających do refleksji utworów. Album "The Six Million Dollar Man" kierowany jest przede wszystkim do fanów typowej rozrywki, którą z chęcią puszczamy we wspomnianych furach na podkręconych "wolumach". I faktycznie jest tu kilka piosenek nadających się idealnie do intensywnego machania głową, m.in. "Fresh Out The Pot", "Hey Baby" czy "Work It Out". Niestety spora partia pozostałych kawałków nie spełniła tego zadania i z nie lada trudnością wprowadza słuchacza w odpowiedni nastrój.

Na to znaczące przewinienie składają się między innymi niedopracowane lub zwyczajnie nieudane podkłady, proste refreny i przewidywalne rymy. Oczywiście te zarzuty dotyczą tylko wybranych utworów, ale ze wszystkich 19 garść z pewnością zasługuje na miano kiepskich. Nieszczęśliwie te kilka gorszych piosenek zajęło miejsca w pierwszych numerach traklistu, gdzie irytujące okazały się dla mnie następujące po sobie "Scrape Kang", "Weekends" i "Fuck You". Nawet trudno mi zrzucić winę na jedną osobę, bo przykładowo taki Sean T, który stworzył tu 7 podkładów, potrafił wykonać je zarówno z najwyższym pietyzmem jak i równie dużym niedbalstwem. Obok producenta z EPA pojawili się inni znani kompozytorzy: Maki, Rob Lo, Pak Slap, Tatem1, a także Venomous Productions, Mr. 365 i The Nephews. Warstwa muzyczna jest zaskakująco nierówna i zagwarantowała zarówno hity ("Yay Trap", "Whats In Store", "Grind & Hustle") jak i shity ("Fuck You", "Mr. Meogee", "Im Wet"). Fanów ucieszą z pewnością gościnne wystąpienia wielu znakomitości, gdzie sam pochwaliłbym wkład takich postaci jak The Jacka (genialny refren w "Yay Trap"), Yukmouth, Fed-X, Hoodstarz, Dru Down czy Young Dru. Parę, ale jakże istotnych groszy dorzucili również wykonawcy RnB (Fam Syrk, Matt Blaque, Victoya i Harm), którzy dostarczyli kilku naprawdę melodyjnych i chwytliwych refrenów. Patrząc na ogólną atmosferę albumu, śmiem twierdzić, że obniżkę oceny spowodowała także diametralna różnica w zaprezentowanych stylach muzycznych. Innymi słowy Lee Majors potrafił gwałtownie przejść od pierońskiego hyphy, nieraz nawet przygłupich kawałków jak "Scrape Kang" czy "Im Wet", przez uliczne i ciężkie "The Six Million Dollar Man" czy "Grind & Hustle", aż do spokojnych i melodyjnych "What Am I To Do?", "Whats In Store" czy "We Gon Make It". "The Six Million Dollar Man" to krążek wart uwagi i być może spodoba wam się o wiele bardziej niż mnie, dlatego zachęcam mimo wszystko zaopatrzyć się w recenzowany kompakt.

Zarówno ten, jak i większość pozostałych krążków Lee Majorsa można kupić w cyfrowej postaci na iTunes. Warto odwiedzić także profil MySpace artysty.
Podziękowania należą się przedstawicielom Guerrilla Ent. za udostępnienie płyty do recenzji.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.