NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Wizeguys
self titled
Guerrilla Ent. (2008)
good good good good good


Recommended reviews

01. Intro (skit)
02. Do It For Doe
03. The Lifestyle f. Jacka & Rahmean
04. It's A Krazy World
05. Trippin f. B-Legit
06. Time Machine
07. TKO
08. S-O-S-O f. Flawless
09. (skit)
10. Been Doin That
11. Get Cha Mind Right
12. Big Money f. Yukmouth
13. Gurl I Do It Major
14. All In Her
15. They Gone Hate f. Dru Down, Lee Majors & Flawless
16. You Might See Me f. Rahmean
17. Rock Wit Me


English review

Wizeguys is a trio of young Bay Area representatives made of Blanco from Oakland (also known as a half of the Yay Boyz), Hyfe (aka Lil Hyfe) out of Berkeley and Taji hailing from Fairfield (his full name is Taj-He-Spitz). Even though the reviewed self titled cd is group's debut, the rap scene isn't completely new to them. Hyfe already released one project in 2007 entitled "Shotz Fired", while Blanco was featured on at least two Yay Boyz cds and has also managed to drop solo street albums called "Ghost Rider" and "Blanco's Way" between 2007 and 2008. The least famous would be Taji as the Wizeguys' membership was sort of an opening to his career. I will tell you though that he'll record a solo material in the future as well.

In the mid 2008 Guerrilla Ent., owned by Blanco, releases the first official Wizeguys album. These gentlemen present a typical rap entertainment, however it's far from being hyphy. They'll mostly brag about having enormous stocks of cash, wearing best clothes, meeting VIPs (or simply being them) and of course seducing sexy broads. Indeed, it's really nothing original, yet I wasn't expecting anything more from the 80s babies. What's more, the themes seem to fit quite accurate to the wise guys as their vocal styles and voices perfectly match the raised topics. Stopping a bit longer by vocal aspects I have to tell you that I'm having difficulties recognizing each of the emcees, as their rap styles are quite similar. The most distinguishing would be Blanco; perhaps I'm accustomed to his voice much more, still I think he has that "something" which effortlessly make him stand out from the crowd. Benny's rap is quite funny, as it's a mixture of farce, loutish and obscene words. He often enriches his verses with amusing, sometimes indecent similes. I didn't have a chance to hear much from the remaining duo, that's why I'm having difficulties with recognizing them, until a name is mentioned. Their voices are quite young, yet a bit more mature than Blanco's and sound very similar, same as their flows. The whole trio feels most comfortable in mild tempos and simple melodies. There isn't much of a diversity in their rhymes either and I guess they didn't spend too much time on their lyrics. Nevertheless they excellently deliver lots of entertainment and make listeners feel relaxed.

It also turns out that the production is pleasing and polished. The beats were composed by such people as Sean T (9), E-A-Ski (2), Droop-E, Rob Lo, Jefro, Al The Liar & DKC. Fortunately this time producers' glory was proven and confirmed by their talents. First and foremost I should thank Sean T who brought lots of great beats, which include decent bass lines and unique, catchy instrumental loops. Surprisingly I haven't found any shoddy ones. Nevertheless there are a couple of quite innovative cuts, which won't necessarily please everyone, yet still they were done with reverence and professionalism. Therefore I should list "TKO" (The Knock Out) based on the known music motive, which I believe comes from a famous boxing movie. I was also surprised with the song called "Get Cha Mind Right", which completely stands out from a typical Guerrilla Ent. rap, as it was kept in a heavier, kind of a hip-hop/oldschool ambiance. Just next to it you'll find "Big Money" with a brilliant performance by Yukmouth, where musical leitmotiv is a looped woman's moan. At first I wasn't feeling it at all, but eventually I found myself bobbing my head to this freaky beat like a lunatic and the song hopped into the album's top 5. There are much more catchy and original tracks, including a hilarious "Gurl I Do It Major", which describes how guys spoil their chicks by taking them on the plane and flying to different, exotic destinations. It is possible that many of the elder listeners, fanatic rap fans of the 90s or the ones who expect to hear more sophisticated and ambitious lyrics won't be satisfied with the simple entertainment from the Wizeguys. Still, I think that in their own class, in the rap sub-genre that should amuse and please, they - rappers as well as producers - did their job perfectly.

The reviewed album as well as many others released under Guerilla Ent. are available for free listen at DatPiff.com. Also be sure to visit the official MySpace profile for: Guerrilla Ent., Wizeguys, Blanco, Hyfe and Taji.

Props to Guerrilla Ent. for sending us a copy for the review.

Polish review

Wizeguys to tercet młodych reprezentantów Bay Area, na który składają się Blanco z Oakland (tworzący z Flawlessem duet Yay Boyz), Hyfe z Berkeley (aka Lil Hyfe) oraz Taji z Fairfield (znany również jako Taj-He-Spitz). Pomimo iż prezentowany samozwańczy krążek to debiut zespołu, rapowa scena nie jest dla Mądrych Chłopaków tak zupełnie nowa. Hyfe ma za sobą już jeden solowy projekt zatytułowany "Shotz Fired" wydany w 2007 roku, zaś Blanco ma na swoim koncie udział na co najmniej dwóch albumach Yay Boyz, a także dwie uliczne solówki z lat 2007-2008 ("Ghost Rider" i "Blanco's Way"). Najmniej znanym powinien być dla was Taji, dla którego członkostwo w Wizeguys jest swoistą inauguracją kariery, choć wybiegając w przyszłość, zdradzę, że i jemu uda się nagrać solowy materiał.

W połowie roku 2008 wytwórnia Guerrilla Ent. dowodzona przez Blanco wypuszcza na rynek pierwszy kompakt Wizeguysów. Panowie prezentują typową dla młodzieży rozrywkę, chociaż daleko muzyce do klimatów hyphy. Z ich ust popłyną przede wszystkim przechwałki dotyczące takich aspektów życia jak dysponowanie niewyobrażalnymi ilościami gotówki, ubieranie się w najlepsze ciuchy, zadawanie się z najważniejszymi osobistościami na dzielnicy i oczywiście uwodzenie seksownych kobiet. Niby to nic nowego, ale w przypadku pokolenia lat 80. nie spodziewam się raczej ambitniejszych tekstów. Co więcej, akurat do tych chłopaków pasują wspomniane zagadnienia, ponieważ ich flow i głosy znakomicie oddają charakter poruszanego tematu. Pozostając jeszcze chwilę przy warstwie wokalnej, dodam, że style rapowania poszczególnych artystów niewiele się różnią, co jest nieco irytujące, gdyż mam problem z rozpoznaniem danego emcee. Najmocniej na tle całego trio wyróżnia się Blanco; możliwe, że z jego głosem jestem po prostu najbardziej oswojony, ale mimo wszystko uważam, że raper ma to coś w sobie, co powoduje, że z łatwością wychwycisz go z tłumu podobnych piosenkarzy. Benny uprawia wyjątkowo zabawny rap, w którym miesza farsę, chamstwo i wulgaryzmy. Swoje wersy lubi zabarwiać śmiesznymi porównaniami, choć nieraz dość niecenzuralnymi. Z pozostałą dwójką nie miałem dotychczas do czynienia i właściwie dopóki któryś z nich się nie przedstawi, to nie mam pewności, kto akurat trzyma mikrofon. Ich głosy, nieco bardziej poważne niż Blanco, choć wciąż brzmiące młodzieńczą nutą, są prawie jednakowe, a flow równie zbliżony. Cała trójka najlepiej czuje się w umiarkowanych tempach i wyrzuca kolejne słowa do utartych, prostych melodii. Niewiele urozmaicenia znajdziemy także w rymach przedstawicieli Wizeguys, którzy - odnoszę wrażenie - nie poświęcają zbyt wiele czasu na pisanie tekstów. Niemniej jednak zadanie dostarczania rozrywki, umilania czasu i wprowadzania słuchaczy w stan odprężenia spełniają celująco.

Przyjemna dla ucha okazała się ponadto produkcja, stworzona przez takich kompozytorów jak Sean T (9), E-A-Ski (2), Droop-E, Rob Lo, Jefro, Al The Liar & DKC, pośród których powinniście kojarzyć większość nazwisk. Na szczęście sława, jaką owiani są klawiszowcy, została tym razem potwierdzona przez posiadany talent. Swój ukłon kieruję przede wszystkim w stronę Sean T za dostarczenie wielu świetnych podkładów, zawierających porządne bity i oryginalne, zapadające w pamięć pętle instrumentalne. Zaskakujące, ale na omawianym krążku nie znalazłem producenckich bubli. Jest tu co prawda kilka dość odważnych utworów, które niekoniecznie spodobają się wszystkim, ale wciąż zachowują one profesjonalizm i melodyjność. Warto w tym miejscu wspomnieć o "TKO" (The Knock Out) oparte na samplowanej muzie, z tego co kojarzę pochodzącej z jakiegoś znanego filmu o boksie. Niespodzianką - jak dla mnie pozytywną - okazał się również kawałek "Get Cha Mind Right", kompletnie niepasujący do schematów narzuconych przez muzykę wytwórni Guerrilla, gdyż przedstawiający cięższy, hiphopowo - oldschoolowy klimat. Zaraz obok pojawił się utwór "Big Money" z genialnym występem Yukmoutha, gdzie w muzycznym tle zapętlono głos jęczącej kobiety. Z początku mnie to irytowało, ale później okazało się, że nieświadomie zacząłem machać głową, a sam kawałek stał się jednym z moich ulubionych. Jest jeszcze wiele innych, chwytliwych piosenek, w tym przezabawne "Gurl I Do It Major", opisujące jak chłopaki rozpieszczają swoje dziewczyny, zabierając je samolotem w różne miejsca świata. Możliwe, że wiele z osób ze starszego pokolenia, zagorzałych fanów brzmień lat 90. czy poszukujących bardziej ambitnych tekstów, nie usatysfakcjonuje rozrywka dostarczana przez grupę Wizeguys. Uważam jednak, że w swojej klasie, w podgatunku rapu mającym na celu bawić i cieszyć, panowie - zarówno wokaliści, jak i beatmakerzy - spełnili tym krążkiem swoje zadania wzorowo.

Debiutanckiego albumu od Wizeguys oraz wielu innych projektów spod znaku Guerrilla Ent. można w całości i za darmo posłuchać na stronie DatPiff.com. Warto również odwiedzić oficjalne profile na MySpace: Guerrilla Ent., Wizeguys, Blanco, Hyfe i Taji.

Podziękowania dla wytwórni Guerrilla Ent. za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.