NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Kung Fu Vampire
Dead Sexy (re-release)
Mad Insanity Records (2010)
good good good good half


Recommended reviews

01. Transactions f. Scoot Dogg
02. N I'm Out f. Z Man
03. iCount
04. Dead Girls Don't Say No
05. To Late To Pray f. Savzilla
06. No Thang f. Spice 1
07. Circuitry
08. Nekromance
09. Darkness We Run (remix)
10. Grinder
11. Fright Night (instrumental)
12. Savage f. Savzilla
13. Vampire


English review

Kung Fu Vampire is a San Jose artist representing a rather unpopular rap sub-genre named horrorcore or - as the artist calls it himself - Gothic hip hop. His solo music career was opened in 2003 with a project entitled "Blood Bath Beyond", but you must know that he's been in the game since late 90's. Back in the day, along with The Huelsenkamps, he co-created LSP group (Loc Style Psychadelix) with two albums under its belt. He had also presented a compilation from 2003 called "Womb Til Tomb", which included songs from diverse genres (from rap to drum and bass).

Six years after releasing the mentioned solo debut KFV is back with a virgin pressing of "Dead Sexy", which unfortunately left quite a dissatisfaction. First and foremost the 2008 impression was only available in a clean version, plus it only included 8 new tracks. The remaining 5 were concert ones, remixes or instrumentals. Two years later Mad Insanity Records decided to re-release the project. Just after the first glance it seems that there aren't too many differences between the original and the re-release, as the track listing includes same number of titles, the artwork looks pretty similar and the whole thing was wrapped in digipak as it previously was. Fortunately it appears that the sophomore version is no longer edited (you can distinguish it by the Parental Advisory sign on the cover). In addition, instead of remixes and live tracks you'll get 4 brand new cuts. What is more, among the novelties there's one of my own favorites - "Grinder" - and a single called "Dead Girls Don't Say No", which supposedly will be featured on the official soundtrack to a horror movie titled "Mother's Day", scheduled to hit theaters in 2011.

If you didn't have a chance to familiarize yourself with the unique Kung Fu Vampire's music art you have to realize that this rapper is not some psycho and twisted individual who's into sick themes just because he wants to stay original. Since the very beginning of his career he dedicated quite a lot of time to human's dark nature, which he also talks about on the reviewed cd. Except for that you'll obviously hear lots of really sick stuff, which probably not all the listeners will enjoy. Just take a look at the titles, which in fact correspond with the content in great measure ("Nekromance", "Vampire", "Dead Girls Don't Say No"). Truth is that people with weak nerves or less tolerant may be a bit shocked or simply irritated with the presented topics. Those of you who won't find the lyrical content pleasing should be satisfied with the vocal and musical layers. Kung Fu Vampire is one of those talented and experienced craftsmen, who fancy trying different styles. That is why he often modulates his hoarse, wild and certainly unique voice. The same is when it comes to his flow as he changes a tempo quite often. Once you'll hear him tongue twisting ("Grinder"), while somewhere else he definitely slows down ("Circuitry", "Savage"). You must also know that no matter the pace the artist follows the beat properly. Moreover some of the rhymes he delivered got me into raptures. Let me quote a piece of a verse from "Vampire":

No shadow its death, left in a whirlwind,
Surrounded by those who can't decipher sin,
I'm a lifer in the game of eternity,
Ain't no unfamiliar fame gonna turn on me,
I'm the same outcast from the Mediterranean sea,
Exhausted your temple mentally.


One should also emphasize the producers' contribution (Tebo, Kung Fu Vampire, Leon Freeze, ProHoeZak, Iklectis, Leper), who supplied the album with a solid dose of thrilling entertainment. The production is polished and filled with unique sample loops and loud bass lines. What is more the beats often feature live instruments like drums, guitars or even a cello. The musical side of "Dead Sexy" is in my opinion its undeniable advantage, yet like in the themes' case it won't necessarily please all of the listeners. I have to admit that at first I wasn't really feeling some peculiar ideas for the songs, choruses or topics. However once I studied the album deeper I eventually got convinced with the untypical hooks on "iCount" or "Dead Girls..." and I stopped taking some of the lyrics so seriously. The unrepeatability of the songs makes them catchy and I have no problems matching the titles with the melody that rings in my head. It's a pity that overall there aren't so many songs, plus they usually last around 3 minutes or sometimes even less. With my last word I just want to add that among the trash, kitsch and imitation which floods the Bay Area rap market "Dead Sexy" definitely stands out or at least it should raise your curiosity.

The album is available on-line via the official Kung Fu Vampire's website.



Polish review

Kung Fu Vampire to artysta z San Jose, reprezentujący niszowy odłam gatunku rapu jakim jest horrorcore czy jak sam raper woli go nazywać gothic hip hop. Solową karierę muzyka otworzył w roku 2003 projekt "Blood Bath Beyond", choć na scenie rapowej występuje znacznie dłużej, bo od końca lat 90. W owym czasie współtworzył z The Huelsenkamps grupę LSP (Loc Style Psychedelix), mającą na koncie dwa albumy. W roku 2003 zaprezentował również składankę "Womb Til Tomb", zawierającą utwory z pogranicza przeróżnych gatunków (od rapu aż po drum and bass).

Sześć lat po ukazaniu się wspomnianego solowego debiutu KFV powraca z pierwszą odsłoną "Dead Sexy", która pozostawia jednak spory niedosyt. Przede wszystkim projekt wydano wtedy wyłącznie w wersji ocenzurowanej, zawierającej raptem 8 nowych, oryginalnych piosenek. Pozostałe pięć tworzą nagrania koncertowe, remiksy i jeden utwór instrumentalny. Dopiero dwa lata później wytwórnia Mad Insanity decyduje się na wypuszczenie drugiej edycji. Na pierwszy rzut oka wydaje się niewiele różnić od wersji pierwotnej, gdyż posiada identyczną liczbę tytułów oraz taką samą oprawę graficzną, którą powtórnie opakowano w kartonowe pudełko, tzw. digipak. Okazuje się jednak, że najnowsze wydanie nie jest dzięki Bogu ocenzurowane (na okładce łatwo zauważyć niewykorzystany wcześniej znaczek parental advisory), a zamiast przeróbek i piosenek live dostajemy 4 niesłyszane poprzednio utwory. Co więcej, pośród nowości pojawił się m.in. singiel "Dead Girls Don't Say No", który podobno ma się ukazać na oficjalnej ścieżce dźwiękowej do horroru "Mother's Day", a także moje ulubione "Grinder".

Jeśli nie mieliście jeszcze okazji zapoznać się z osobliwą twórczością Kung Fu Vampire, musicie zdawać sobie sprawę, że facet nie jest jakimś nieokrzesanym i dzikim zwolennikiem chorej, psychodelicznej tematyki, w którą zagłębia się tylko po to, by być oryginalnym. Artysta od początku swojej kariery muzycznej sporo czasu poświęcał ciemnej i grzesznej stronie ludzkiego umysłu, czego nie zabrakło również na omawianym krążku. Oczywiście znalazły się tu także mocno pokręcone piosenki, prawdopodobnie nieprzystępne dla wielu słuchaczy. Wystarczy spojrzeć na tytuły, które w znacznej części odpowiadają zawartości lirycznej ("Nekromance", "Vampire", "Dead Girls Don't Say No"). Prawda jest taka, że ludzi o słabszych nerwach i mniej tolerancyjnym nastawieniu tematyka może nieco szokować lub po prostu irytować. Nieusatysfakcjonowani przekazem słownym powinni jednak zadowolić się oprawą wokalną i muzyczną. Kung Fu Vampire należy bowiem do utalentowanych i doświadczonych rzemieślników, lubiących równocześnie eksperymentować. Raper posiada nieco zachrypły i charakterystyczny głos, który nierzadko moduluje i nadaje mu przeróżne odcienie. O równie szerokim wachlarzu ofertowym możemy mówić w przypadku sposobu i tempa rapowania. Raz otrzymamy wersy wypluwane z kosmiczną prędkością jak np. w "Grinder", a innym razem w bardziej ospałych jak w przypadku "Circuitry" czy "Savage". Należy dodać, że artysta poprawnie podąża za bitem bez względu na szybkość składania rymów. A propos, te nierzadko wprowadziły mnie w niemały zachwyt, jak np. w "Vampire":

No shadow its death, left in a whirlwind,
Surrounded by those who can't decipher sin,
I'm a lifer in the game of eternity,
Ain't no unfamiliar fame gonna turn on me,
I'm the same outcast from the Mediterranean sea,
Exhausted your temple mentally.


Nie sposób zapomnieć o dostawcach podkładów (Tebo, Kung Fu Vampire, Leon Freeze, ProHoeZak, Iklectix, Leper), którzy zapewnili słuchaczom nie lada rozrywkę i sporą dawkę muzycznej grozy. Mówiąc "rozrywkę" mam na myśli dopracowanie i wykonanie produkcji, gwarantujące unikatowe pętle dźwiękowe i odpowiednio głośne linie basowe. Co więcej, spora część utworów z "Dead Sexy" posiada brzmienia prawdziwych instrumentów, w tym perkusji, gitary czy nawet wiolonczeli. Oprawa muzyczna należy wg mnie do mocnych stron albumu, choć podobnie jak w przypadku tematyki i wokalu, niekoniecznie musi wszystkim pasować. Przyznam się, że z początku sam miałem wątpliwości co do niektórych nad wyraz oryginalnych pomysłów na podkład, refren czy poruszaną problematykę. Jednak po głębszym zapoznaniu się z recenzowanym projektem ostatecznie przekonałem się do nietypowych refrenów w "iCount" czy wspomnianego singla, a zawartości lirycznej zacząłem słuchać z lekkim przymrużeniem oka. Niepowtarzalność utworów powoduje, że szybko wpadają w ucho i z łatwością odnajdujemy w pamięci daną melodię. Szkoda jednak, że piosenek nie ma wcale tak dużo, tym bardziej, że trwają zazwyczaj około 3 minut, a nieraz nawet i mniej. W ramach podsumowania dodam tylko, że w oceanie tandety i wtórności, jaki zalewa rapowy rynek Bay Area, tego typu projekt z pewnością powinien trafić w ręce konsumentów, a przynajmniej wzbudzić ich ciekawość.

Album można kupić na oficjalnej stronie artysty - KungFuVampire.com.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.