NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Mr. Kee
The Great Paper Chase
Money N Muscle (2010)
good good good good half


Recommended reviews

01. Intro (skit)
02. Back To '94
03. Came N Went f. San Quinn & Kr Mack
04. Wanna Be Like Me
05. One By One f. Melvi The Hustla & Kr Mack
06. Everywhere We Go f. Balance
07. We Are The Bay f. Black C & Celly Cel
08. The Great Paper Chase
09. Jeanz f. Dap Daniel
10. Underdog f. Mitchy Slick, J-Diggs & Nate Dogg
11. Muzik Box
12. Path Thru Hell (skit)
13. Put It In The Air f. Mugso, Melvi The Hustla & Pablo Fetti
14. Wake Up f. Louie Loc & Goldie Gold
15. Bass N Treble f. Spliff & Deuce
16. Cuz I Go f. Clyde Carson & Beeda Weeda
17. Top Of The World
18. The Return f. Ya Boy & Mugso
19. I Dont Dance
20. Right Here Right Now f. Erk Tha Jerk
21. Nothin Typical
22. Live No More f. Enormus Tha Ox & Mugso


English review

Most of you should probably admit that Mr. Kee is one of the most recognizable Latin artists in Bay Area and definitely in San Francisco. He took his first rap steps along with Poyo Loco as I.T.P.G. duet almost twenty years ago, while his solo debut material was released on a short tape back in '93. The year 2000 brought his premiere longplay called "14 Kt. Dreams", which has already become classic. Since then another decade passed, constantly expanding Kee's fan base. On the round anniversary of eldest LP rapper comes back with a fresh, official project entitled "The Great Paper Chase", which dropped under Money N Muscle record label, also responsible for a street cd from the beginning of 2010.

To start with it is worth to note that after "The First, The Last, The Only" released by Thizz Latin stable there was almost a 4-year long hiatus in the official Kee's discography. There were rather some mixtapes, promo albums and the collection of guest appearances ("The Hitman") from other people's albums, yet none of these became a milestone in his own record library. Today we are aware that Mr. Kee's deal with Goldtoes's label was a one-cd adventure and as of now he's working with Money N Muscle. Fortunately it did not lower the music quality, as the reviewed project has not only fulfilled my expectations, but also other fans'. Those of you who didn't really feel sort of a Latino/hyphy mix on the previous "The First..." should be pleased with this one, as it doesn't have any elements of the hyphy genre. There may be critics or haters who'd point out "Jeanz" or "Cuz I Go" as the party type of slaps standing close to hyphy anthems, but for me those are just great club tracks without a pinch of kitsch. The mentioned songs are in truth an exception as the album was built on foundations of street bangers which push you to bob your head, mostly due to polished and clean beats. Speaking of which the major part of them was composed using catchy samples and solid, strong bass lines played in a mild or faster tempos. Except for that you'll hear a few extraordinary melodies like the one on "Right Here Right Now", where they sampled a song by Portishead group or on "Nothin Typical" where Kee softens his flow which is supported by a female singing on the chorus. I personally found those delicate music experiments quite pleasant, but I can't really tell why the hell Kee's vocals were slowed down on "Back To '94", which could have been a great track. Most of the remaining songs feature nothing but advantages.

The major part of the topics were quite interesting and original, so be ready to hear something about the copycats on "Wanna Be Like Me", representative things on "Everywhere I Go" and "We Are The Bay", praising womens' asses wrapped in jeans and an ode to music on "Muzik Box". What's more, the "Wake Up" song got me laughing out loud as it tells the story of one night stands, when a girl should pick her clothes in the morning and get back home. The album didn't spare us some standard anthems like self-bragging on "Top Of The World" or "Nothin Typical". I didn't say a word about the host's performances on purpose, as for me it was obvious he'd deliver polished and catchy verses - and he did. Kee's experience not only didn't let him commit any shoddy lines but guaranteed a perfect vocal show. "The Great Paper Chase" was supported by many stars out of northern California, from who I'd especially like to thank such great emcees as Louie Loc and Goldie, plus two guys I haven't heard of before - Melvi and Kr Mack. My praises are also directed to all the producers: Sinema, Sea Note, Mr. Cutlas, Klub Stalker, Sean Original, Focus, The Synthesis, Livin Proof, K.A. and Dae One. "The Great Paper Chase" may be one of the best 2010 releases, so if you have a couple of spare dollars in you pocket, go and pick it up!



Polish review

Większość z was powinna się zgodzić ze stwierdzeniem, że Mr. Kee to jeden z najbardziej rozpoznawalnych latynoskich artystów w Bay Area, a już z pewnością na ulicach San Francisco. Swoje pierwsze rapowe kroki stawiał wraz z Poyo Loco prawie 20 lat temu, współtworząc duet I.T.P.G., a jego debiutancki solowy materiał pojawił się na krótkiej taśmie z roku 93. Autorską płytotekę uruchomił dopiero w 2000 roku, wydając klasyczny już dziś krążek "14 Kt. Dreams". Od tego czasu minęła następna dekada, a Kee nie myślał nawet uwalniać się od rzeszy fanów dopingujących go przy nagrywaniu kolejnych płyt. W okrągłą rocznicę ukazania się dziewiczego longplaya raper powraca ze świeżym, oficjalnym produktem zatytułowanym "The Great Paper Chase", tłoczonym pod skrzydłami wytwórni Money N Muscle, odpowiedzialnej również za uliczny projekt wydany wcześniej tego roku.

Na wstępie warto przypomnieć, że po ostatnim bardzo głośnym "The First, The Last, The Only" wypuszczonym przez stajnię Thizz Latin, nastąpiła prawie czteroletnia przerwa w oficjalnym dorobku artysty. Pojawiły się co prawda jakieś mixtape'y, promocyjne albumy czy kolekcja piosenek "The Hitman" zapożyczona z kompaktów innych raperów, ale żadna z tych płyt nie uchodzi za kamień milowy w jego dyskografii. Po latach okazało się też, że póki co przygoda Mr.'a Kee z firmą Goldtoesa była monokrążkowa, a swoją przyszłość wiąże na razie ze wspomnianą kompanią Money N Muscle. Zmiana wydawcy nie skutkowała na szczęście obniżeniem jakości muzycznej, gdyż recenzowany produkt spełnił nie tylko moje oczekiwania, ale również wielu innych fanów. Z radości przyklasną również ci, którym nie odpowiadał zbytnio zahaczający o hyphy klimat z poprzedniego "The First...", gdyż na omawianym projekcie nie zapachniało nawet przez moment tym podgatunkiem. Pewnie naraz obruszą się teraz krytycy i "haterzy" świata, wskazując złowieszczymi paluchami takie utwory jak "Jeanz" czy "Cuz I Go", wyraźnie nadające się do baunsu na klubowych parkietach, ale są to jak dla mnie po prostu znakomite imprezowe nuty, bez szczypty kiczu. Mniejsza zresztą o nie, bo fundamenty albumu tworzą miłe dla ucha uliczne szlagiery, do których nie sposób nie machać głową, głównie ze względu na dopracowaną produkcję. Ta w większości budowana była na chwytliwych samplach i mocnych uderzeniach basów wygrywanych w umiarkowanych bądź szybkich tempach. Zdarzyło się kilka niespodziewanie odmiennych brzmień jak na przykład "Right Here Right Now", gdzie wykorzystano sampel z piosenki zespołu Portishead czy "Nothin Typical", w którym u boku na poły śpiewającego rapera pojawiała się gościnnie w refrenie artystka RnB. Mnie osobiście to delikatne muzyczne eksperymentowanie przypadło do gustu, chociaż kompletnie niepotrzebnym wydało mi się spowolnienie wokalu Mr.'a Kee w "Back To '94". W pozostałych utworach doszukałem się praktycznie samych pozytywów.

Zadowoliła mnie tematyka, na którą prawie w każdej piosence artysta miał pomysł. Tak też usłyszycie kilka słów o muzycznych naśladowcach w "Wanna Be Like Me", reprezentatywne deklaracje w "Everywhere We Go" czy "We Are The Bay", wychwalanie kobiecych tyłków opiętych tytułowymi jeansami czy odę do muzyki w "Muzik Box". Pojawił się też genialny utwór "Wake Up", który rozśmieszył mnie do łez, opowiadając o tym, jak po spędzonej nocnej przygodzie kobieta naturalnie powinna pozbierać swoje ciuchy i prędko czmychnąć do domu. Album nie wyzbył się oczywiście standardów jak choćby liryczne przechwalanie się w "Top Of The World" czy "Nothin Typical". Specjalnie nie wspomniałem jeszcze słowem o wystąpieniach samego gospodarza, bo oczywistym było dla mnie jego znakomite przygotowanie i wykonanie wersów. Doświadczenie Mr.'a Kee nie tylko nie pozwoliło popełnić mu rapowych bubli, ale zagwarantowało świetne wokalne przedstawienie. Na "The Great Paper Chase" swoich głosów użyczyło również wiele gwiazd z północnej Kalifornii, którym należy się pochwała, a w szczególności genialni w swoim fachu Louie Loc i Goldie, ale także nieznani mi dotąd Melvi i Kr Mack. Głowę chylę też przed zastępem producentów, do których zaliczają się Sinema, Sea Note, Mr. Cutlas, Klub Stalker, Sean Original, Focus, The Synthesis, Livin Proof, K.A. i Dae One. "The Great Paper Chase" to być może jedna z lepszych płyt roku 2010, więc jeśli w waszych portfelach znajdzie się kilkanaście zbędnych dolarów szczerze zachęcam do zakupów.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (1):
By warren on 09 May 2011
Z tego krażka nie moge sie nasluchać kawalka Underdog z R.I.P Nate Doggie, natomiast za klawiszami swoja zdanie spełnił świetny FOCUS:) żałuje ze nie mam tej płyty w orginale lecz nie dlugo sie to zmieni:) sprawdźcie sami:) http://www.youtube.com/watch?v=xD_1XgSk_DI

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.