NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Homewrecka
On The Stove
DLK Enterprise (2012)
good good good good good


Recommended reviews

01. Know About It
02. F U Pay Me f. Big Rich
03. Day In Day Out f. San Quinn
04. Lay It Down f. M-Kada, Screl, Lucci Seigal & Young Boo
05. Frisco To Oakland f. Shady Nate & Willie Hen
06. Crunch Time
07. 24-7
08. Click Clack Pow f. Yukmouth
09. Candy Paint f. Do It Movin
10. Don't Play That Shit f. Beeda Weeda, Band-Aide & Young Boo
11. Step Ya Game Up
12. Black Thang f. Ya Boy
13. Having Money f. M-Kada
14. Keep It Pimpin' f. Dubb 20 & Reek Daddy
15. Look Easy f. E-Klips Da Hustla
16. Talkin Bout Nuthin f. J Stalin & Young Boo
17. Fillmoe Bizzness f. William Breed
18. Cant Stop f. Bueno & M-Kada
19. Game Don't Wait


English review

I consider DLK Enterprise one the best record labels on the contemporary Bay Area music market. First and foremost it releases new albums systematically, secondly they all keep similar, usually very solid quality. We've had numerous opportunities to review DLK's projects, including solos by Telly Mac, Reek Daddy, Young Boo and various compilations (read the articles here). However so far I haven't managed to grab the debut cd by Homewrecka titled "Jefe De Jefes"; due to many reasons, but I didn't search for it eagerly, because the rapper himself seemed just ok to me, yet didn't astound enough to look forward to hearing the entire solo by him. Well, it's high time I confronted these opinions with reality, using his second endeavor, the hereby "On The Stove".

A first few beats already made me listen carefully to the whole thing. DLK Enterprise has yet again showed that the production's got to be good and at the same time match the main rapper. And indeed Homewrecka sounds best on slow or mild tempos, over a serious beat with dark or hard feel to it. The artist usually clearly pronounces all words, steady, without a hurry follows the rhythm lacing you with yet more bars soaked with the street game. That's when this cat shines - when he can fully portray the grimy picture of dangerous hoods, hustling, getting and spending money, demanding respect and basically living the life of an 80's baby. His flow and voice don't go too well with party-like, light or just silly tracks, and fortunately you won't find such over here. The above described style is presented for example on such joints as "F U Pay Me", "Day In Day Out", "Crunch Time", "Fillmoe Bizzness" and others. What is more, I appreciate the fact that Homewrecka chose the way less traveled and cared for refreshing rhymes. Even though he doesn't necessarily talk about something new, his word selection and punch lines make you bob your head and listen to the lyrics. Just have a look at the below quote:

Man I feel so incredible
Never been a scrub, since day one I've been reputable
And in the hood I'm respectable
Disrespect 'wrecka and I turn you to vegetable
Best thing goin', they say 'wrecka's next to blow


I also enjoyed those cuts that were not mob, but rather hard and vicious or featured an intriguing sample. Among those you can find "Candy Paint" about cars, "Look Easy" with a little bragging and self-adoration, "24-7" and "Keep It Pimpin'" with a nice mixture of love and pimping. Slight exceptions from the above are for instance dynamic and more futuristic "Lay It Down", "Don't Play That Shit" as well as "Talkin Bout Nuthin". To be honest, if the whole album sounded like those 3 listed tracks, I wouldn't probably like it; but since lively jams appear only from time to time I have an impression that proper ratio has been kept. Well-balanced and polished production was prepared by Jimi Productionz, Nusence, DLP, Brilliant, Baby Boss, Nycatine, 3 Headed Beat Monstaz, Money Mark, E-Klips Da Hustla and others. Let's shed more light on few flaws though. I definitely have to point out "Frisco To Oakland", whose irregular drum hits just won't let me bob my head to it. What is more, "Step Ya Game Up" features a surprisingly weak music - not only limited, but it also irritates with an invasive sound constantly repeating in the background. Neither was I moved by verses from Dubb 20 or Do It Movin, but let's say it's secondary. Truth be told, Homewrecka came out really well, he proved that he's capable of handling solo endeavors. I even think that he doesn't need that many guest appearances on his solo, in fact it would be better without a couple of people. To summarize the whole thing, I encourage all fans of serious street rap to get familiar with this record.



Polish review

DLK Enterprise to wg mnie jedna z najlepszych obecnie wytwórni muzycznych na rynku zatokowym. Przede wszystkim wydaje systematycznie płyty, po drugie prezentują one zbliżoną, najczęściej bardzo solidną jakość. Mieliśmy już okazję recenzować wiele projektów powiązanych z tym studiem, choćby solówki Telly Maca, Reek Daddy'ego, Young Boo i różne składanki (czytajcie artykuły tu). Nie udało mi się jednakże dorwać w ręce debiutanckiego krążka Homewrecki pt. "Jefe De Jefes"; z wielu powodów, a nie rozglądałem się za nim jakoś specjalnie, gdyż raper wydawał mi się poprawny, ale nie zachwycił na tyle, by słuchać całej jego solówki. Cóż, pora skonfrontować te opinie z rzeczywistością na podstawie jego drugiego przedsięwzięcia, omawianego tutaj "On The Stove".

Już pierwsze takty nastawiły mnie pozytywnie do całości, DLK Enterprise po raz kolejny pokazała, że produkcja musi być dobra i przede wszystkim pasować do rapera. I w rzeczy samej Homewrecka najlepiej spisuje się na powolnych lub średnich tempach, z w pełni poważnym podkładem, najlepiej mrocznym i ciężkim. Artysta najczęściej wyraźnie wymawia słowa, niespiesznie i z łatwością podąża za bitem, serwując kolejne wersy nasycone ulicznym klimatem. W takim stylu chłopak prezentuje się świetnie - gdy może w pełni przedstawić brudny obraz niebezpiecznych dzielnic, kręcenia interesów, wydawania kasy, zdobywania szacunku i ogólnie życia dziecka lat osiemdziesiątych. Do jego głosu i flowu nie pasują imprezowe, lekkie lub durnowate kawałki, a takich na szczęście tu na dobrą sprawę nie ma. W opisany przeze mnie nurt najlepiej wpisują się takie dopracowane utwory jak "F U Pay Me", "Day In Day Out", "Crunch Time", "Fillmoe Bizzness" i wiele innych. Poza tym niezmiernie ucieszył mnie fakt, że Homewrecka nie poszedł na łatwiznę i zadbał o odświeżające rymy. Mimo że rzeczy, o których opowiada jakoś specjalnie odkrywcze nie są, to dobór słów i puenty sprawiają, że całość zaciekawia i skłania do ciągłego machania głową. Rzućcie proszę okiem na poniższy cytat, by się przekonać:

Man I feel so incredible
Never been a scrub, since day one I've been reputable
And in the hood I'm respectable
Disrespect 'wrecka and I turn you to vegetable
Best thing goin', they say 'wrecka's next to blow


Spodobały mi się również te kawałki, które nie są ciężkie, ale raczej ostre lub mają w tle intrygujący instrumentalny sampel. Należą do nich choćby "Candy Paint" o samochodach, "Look Easy" o łatwości, z jaką chłopaki wszystko robią, "24-7" i "Keep It Pimpin'" z motywami pimpowo-miłosnymi. Drobnymi wyjątkami od opisanych klimatów są np. dynamiczne i znacznie bardziej nowoczesne w wydźwięku "Lay It Down", "Don't Play That Shit" i "Talkin Bout Nuthin". Fakt, gdyby cały album był taki, to pewnie by mi się tak nie spodobał, a tak, gdy skoczne motywy pojawiają się z rzadka, to odpowiednie proporcje zostały jak dla mnie zachowane. Za dobrze wyważoną i dopracowaną produkcję odpowiadają Jimi Productionz, Nusence, DLP, Brilliant, Baby Boss, Nycatine, 3 Headed Beat Monstaz, Money Mark, E-Klips Da Hustla i inni. Przejdźmy jeszcze na chwilę tylko do wad. Do minusów zaliczam przede wszystkim podkład w "Frisco To Oakland", gdzie użyto nieregularnych uderzeń perkusji, przez co nie da się machać łbem do bitu. Poza tym "Step Ya Game Up" ma zaskakująco słabą muzykę - nie dość że mocno ograniczoną, to jeszcze denerwuje inwazyjnym samplem. Nie za bardzo przypadły mi jeszcze do gustu wystąpienia Do It Movin oraz Dubb 20, ale to już sprawa drugorzędna. W zasadzie należy jeszcze napomknąć, iż Homewrecka zaprezentował się naprawdę dobrze, pokazał, że potrafi podołać solowym przedsięwzięciom. Wręcz uważam, że tak ogromna liczba gości jest tu niepotrzebna, chłopak uciągnąłby bowiem całość samemu z raptem kilkoma artystami w ramach wsparcia. Podsumowując, zachęcam fanów poważnego ulicznego rapu do zapoznania się z tą pozycją.


Written by: khamenei
Name:
Comment:
Comments (1):
By DIRTY J on 18 May 2012
S/O BAYUNDAGROUD.COM 4 ALL YOUR SUPPORT SINCE DAY 1. ANOTHER HONEST HELPFUL GREAT REVIEW, THANKZ YALL

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.