NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Big Tone
Mind Of A Hustla, Heart Of A G'
Sav It Out (2013)
good good good good good


Recommended reviews

01. Mind Of A Hustla, Heart Of A G
02. Cross My Line f. J Stalin & Mac Mall
03. That Life f. Conspiracy & B-Dawg
04. Dreamin f. Lil Raider & Lil Toro
05. This Is Why I Hustle
06. Down Like That f. Baby Bash
07. Cali King
08. All I Ever Wanted
09. Drippin Paint f. Lil Ro & Sen
10. Money Hungry f. Celly Cel & Mr. Kee
11. All Day
12. Bring It Home To You f. Priscilla Valentin
13. Countin f. Mr. Kee
14. Livin Legacy f. Lil Raider & Lil Ro
15. My Therapy
16. Swords Of A Soldier
17. Before You


English review

Big Tone is one of my favorite homeboy rap artists; not only because he's a great craftsman, but also - if not foremost - duet to the fact he's constantly dropping solid projects: solos and compilations. On the occasion of writing another article for Bay Undaground I've mentioned that this Antioch representative has smoothly picked up what Woodie's left and he's been a Yoc Town front man ever scene. As befits the guide of the flock he not only invests in his own person, but also promotes new cats (Laced, Chingaso, Serio...) giving them opportunity to show off. Let's have a look at Big Tone's projects. Even though all of his cds were very good, they are all a little bit different: "Merceless" - mild tempos, calm ambiance with that audible Yoc Town twist into it; "Rootz Of All Evil" - more expressive, distinct, yet still with that street flavor; "Sly Slick-N-Wicked" - much more different, laidback, with a lot of soft singing; "The Code Of Silence" - mainstream, melodious, huge; "From The Streetz Of California" - again, more calm and restful. With that said let's take a journey into a mind of a hustla and heart of a G.

For those of our readers who rather skim reviews instead of studying them from the beginning to the end I'll start with comparison of the hereby album to its predecessors. The project partially recalls rapper's latest solo ("From The Streetz Of California") and partially the 2009 release ("The Code Of Silence"). It means that you'll hear clean, mainstream vibes as well as laidback and chillout cuts. As always the album is made of substantial number of long tracks, with no skits or interludes - just pure rapping. Big Tone even more boldly collaborates with big figures, not necessarily reppin' Latin gangsta thang. Next to homeboy artists like Lil Raider, B-Dawg, Conspiracy or Lil Toro you'll recognize well known names like Baby Bash, Mac Mall, Celly Cell, J Stalin or Mr. Kee. Songs that feature "top" rappers will probably suit wider audience, because they are characterized by less gangsta, but more entertainment and melodious, mainstream tunes. Tracks like "Cross My Line", "Down Like That", "All Day" are solid, but have little in common with homeboy gangsta rap that we've been accustomed to on early Tone's records. It's not an accusation though, more like a statement of fact that Big Tone - as a mature and popular artist - has smoothly, yet consciously fitted his rap game to a wider publicity. More orthodox homeboy rap enthusiasts will need to quench their thirst with a substitute of gangsterism that appeared on a few cuts like "That Life", "Mind Of A Hustla, Heart Of A G" or "This Is Why I Hustle". Next to street type of lyrics you'll definitely hear a lot of lighter topics that touch on women ("Down Like That", "Bring It Home To You"), chilling ("All Day") or whips ("Drippin Paint").

Similarly to previous releases, the production was handled by Kev Knocks; the only exceptions were "Cross My Line" from Cozmo and "Down Like That" from Big Tyme. You cannot complain about the overall shape and quality of sounds - it's perfect, yet an ambiance of each song is more of a matter of taste. I personally enjoy both: mainstream anthems with vivid melodies and laidback tunes, but am not the biggest fan of that southern flavor in "Dripping Paint". Big Tone did a great job again. His flow is rather constant, melodious, yet only accidentally complimented with more audible emotions. Overall the hereby cd is an another solid release from this Antioch representative, who still identifies himself as a homeboy rapper, yet lets more appealing melodies drip into his music nowadays. This one is definitely directed not only to gangsta rap fans.



Polish review

Big Tone to jeden z moich ulubionych artystów współczesnej sceny homeboy rapu. Cenię go nie tylko za to, że jest solidnym rzemieślnikiem, ale również, jeśli nie przede wszystkim, za konsekwentnie wydawane porządne projekty: solówki i kolejne części składanek z serii "Sav It Out". Wspominałem ostatnio w innym artykule, że ten reprezentant Antioch płynnie przejął schedę po Woodiem i od kilku lat lideruje scenie Yoc Town. Big Tone, jak na przewodnika stada przystało, nie tylko inwestuje we własną osobę, ale również promuje nowych, młodych artystów (Laced, Chingaso, Serio), dając im szansę wykazać się przede wszystkim na wspomnianych kompilacjach. Wróćmy jednak do samego Big Tone'a, który moim zdaniem solowo jest solidnym i stabilnym rzemieślnikiem, jednakże każdy jego autorski projekt ma jakąś inną, charakterystyczną nutę. W skrócie: "Merceless" - spokojne, stonowane, z typowym smakiem starych brzmień Antioch; "Rootz Of All Evil" - bardziej wyraziste niż debiut, ale wciąż uliczne i gangsterskie; "Sly Slick-N-Wicked" - zupełnie odmienne, ze śpiewnymi refrenami, w innym, choć wciąż melodyjnym klimacie; "The Code Of Silence" - bardzo mainstreamowe, czyste, uderzająco rytmiczne; "From The Streetz Of California" - bardziej stonowane, ze spokojniejszą, miejscami płaską muzyką. Zobaczmy zatem, co zmienił w dorobku artysty niniejszy projekt - "Mind Of A Hustla, Heart Of A G'".

Dla mniej cierpliwych i wytrwałych czytelników zacznę od ogólnych wrażeń po przesłuchaniu recenzowanego krążka. Śmiem twierdzić, że album po części nawiązuje do pozycji rapera z 2009 roku pt. "The Code Of Silence", a po trosze do swej poprzedniczki - "From The Streetz Of California". Rozumieć przez to należy, że usłyszycie tu kawałki o zabarwieniu telewizyjnym, z mainstreamową nutą, jak również utwory bardziej stonowane i chilloutowe. A teraz szczegóły: tradycyjnie dostajemy sporą liczbę piosenek o normalnej długości (nie jakichś tam mixtape'owych dwuminutowców), zero skitów i zero gadania - po prostu solidną dawkę rapowania. Tone coraz śmielej nawiązuje kontakty ze znanymi artystami znad Zatoki, niekoniecznie reprezentujących latynoski gangsta rap. Obok przedstawicieli wspomnianego gatunku (Mr. Kee, Lil Raider, B-Dawg, Conspiracy, Lil Toro) pojawiają się takie postaci jak Baby Bash, Mac Mall, Celly Cel czy J Stalin. Piosenki, w których gościnnie wystąpili wspomnieni "topowi" artyści, z pewnością trafią w gusta szerszej publiki, ponieważ charakteryzują się niezobowiązującymi treściami oraz skoczną i melodyjną muzyką. Utwory takie jak "Cross My Line", "Down Like That", "Money Hungry" czy "All Day" to solidne kąski, ale niewiele mają wspólnego z filarami ulicznego rapu. Nie jest to w żadnym wypadku zarzut, raczej stwierdzenie faktu, iż Big Tone - jako dojrzały, znany i lubiany raper - płynnie, niepostrzeżenie, ale i z całkowitą świadomością, dostosowuje swoją twórczość do oczekiwań prawie że wszystkich fanów rapu. Dla bardziej ortodoksyjnych entuzjastów homeboyowskich brzmień pozostaje namiastka gangsteryzmu pod postacią umiarkowanych temp i spokojnych nut, którym towarzyszą historie o robieniu forsy ("This Is Why I Hustle", "Countin"), o sobie samym ("Mind Of A Hustla...", "Cali King") i o perturbacjach gangstera ("That Life"). Pośród mniej zobowiązujących tematów znalazło się również miejsce na podryw i spędzanie czasu z kobietami ("Down Like That", "Bring It Home To You"), ale także na imprezkę ("All Day") czy wychwalanie samochodów ("Drippin Paint").

Tradycyjnie za muzyczną część odpowiadał Kev Knocks, za wyjątkiem "Down Like That", gdzie mieszał Big Tyme i "Cross My Line" od Cozmo. Co do samej jakości dźwięków nie ma się do czego przyczepić, ale klimat i melodie to już bardziej kwestia gustu. Mnie osobiście podeszły te bardziej skoczne i telewizyjne nuty, co do tych spokojniejszych też nie mam zastrzeżeń, ale już na przykład teksańska, spowolniona atmosfera w "Drippin Paint" nie do końca mnie urzekła. Ocena samego Big Tone'a to oczywiście czysta formalność - chłopak na przestrzeni ostatnich krążków nie zmienił swojego stylu rapowania, ponieważ wciąż nawala w umiarkowanym bądź wolniejszym tempie i charakteryzuje się ciepłą, choć nieco niższą barwą głosu, którą czasem zabarwi dodatkowymi emocjami. Coby nie przedłużać i podsumować: Big Tone to solidny artysta, który nagrywa bardzo dobre projekty, jednocześnie starając się iść z czasem i docierać do kolejnych grup odbiorców.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (2):
By warren on 06 May 2015
Zgadzam się album wyśmienity, może dwa kawałki ostanie trochę odstają. Jedna z moich ulubionych płyt w 2013! CALI KING:)
By goly on 05 May 2015
Bardzo dobra płyta.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.