NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





C-Bo
Life As A Rider
West Coast Mafia Music / Warlock Records (2002)
good good good good good


Recommended reviews

01. Cowboy
02. What U No Bout f. Young Noble, Napoleon & E.D.I.
03. West Coast f. Killa Tay, Spade & 151
04. I Am C-Bo (skit)
05. Creep f. Yukmouth
06. Undadawgs f. Gangsta Dresta & CJ Mac
07. Who Bangin' f. Boo Capone, Jamal, Lil Daddy, Young Meek & Speedy
08. If It Ain't Ruff
09. Let Me Ride
10. Routine Check
11. Who Got Flows
12. Haters, Music, Hoes (skit)
13. Don't Love These Hoes
14. G's & Hustla's f. Tray Deee
15. Rag Lo-Lo's
16. Outro (skit)


Sacramento ma kilku weteranów rapowej sceny, a z pewnością można do nich zaliczyć C-Bo'a. Ten niepodważalny autorytet wśród MC zachodniego wybrzeża nagrywa już od wczesnych lat 90., a "Life As A Rider" to jego ósma solówka. Słychać to bardzo wyraźnie, gdyż wszystko, co raper przedstawia na swoich projektach, spływa profesjonalizmem, talentem i ciężką pracą.

Na omawianym projekcie C-Bo prezentuje bardzo zróżnicowane style, jeśli chodzi o klimat nagrań. Usłyszymy całą gamę tonacji utworów: od lekkich, przyjemnych brzmień (#1, #5, #9), przez cięższe, typowe westcoastowe melodie (#3, #6, #7), aż po perfidnie mocne uderzenia (#2, #10). W każdym z ww. styli C-Bo spisuje się znakomicie. Potrafi bezbłędnie dostosować się do nadanego przez bit tempa, utożsamia się z dźwiękami, serwuje nieprzyzwoicie dobre rymy. Śmiem twierdzić, że C-Bo to jeden z tych raperów, który od razu wkupuje się w łaski słuchaczy. Jego głos, flow, unikatowość ruchów na mikrofonie są bardzo przyjemne. Podkłady, w większości pasujące do wokalu, dość mocno zdobią ten album. Charakteryzują się czystością dźwięków i porządnymi bitami. Odpowiedzialni za nie są w większości Mike Mosley, Floss P i Rhythm D, a pojedyncze utwory należą do J. Silvy i Michael Angelo. Wątpię, by ktoś narzekał na produkcję zaprezentowaną na "Life As A Rider", bo pochodzi ona z najwyższej półki. Tematyka poruszana przez C-Bo'a i rzeszę zaproszonych gości to przede wszystkim typowe przechwałki, kozackie opowiastki o królowaniu na zachodnim wybrzeżu, trochę pimperki i inne rapowe liryki. Nie przeszkadza to jednak w słuchaniu tego krążka, zresztą akurat kto jak kto, ale C-Bo ma prawo, by okrzyknąć się mianem West Coast Mafia don. Byłoby naprawdę znakomicie, gdyby nie zbytnia liczba zaproszonych raperów. Oczywiście cieszą mnie występy takich ludzi jak Killa Tay, Yukmouth czy 151, ale featuringi spoza Bay i Sacramento trochę zasłaniają samego C-Bo'a. Co prawda ich zwrotki są na poziomie, ale co za dużo, to niezdrowo. Odrobinę też zawiodłem się liczbą piosenek, bo na 16 tytułów jest ich 13. Lekką wadą projektu można też nazwać końcówkę płyty, bo ta w porównaniu z pierwszą częścią jest gorsza. Bądź co bądź większość utworów to nagrania najlepszego gatunku, które brzmią właściwie dla takiej figury jak C-Bo. Polecam zarówno kolekcjonerom płyt C-Bo'a, jak i fanom całego zachodniego wybrzeża.


Written by: BayUndaground staff
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.