NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Turf Talk
West Coast Vaccine (The Cure)
Sick Wid' It / 30 30 Records (2007)
good good good good good


Recommended reviews

01. Intro f. Akronems
02. Bring The Base Back
03. Doe Boy f. E-40 & B-Legit
04. Record Company (skit)
05. Super Star f. Locksmith
06. I Got Chips f. E-40
07. That's That Turf Talk
08. Broke Niggas!
09. Popo's f. E-40
10. Back In The Day f. Cartoon & Jelly Roll
11. Money On Ya' Head f. Knockamichie
12. Holla At You f. Rick Rock
13. Sick Wid' It Is The Crew f. E-40
14. "X" f. Yukmouth
15. Liquor Store (skit)
16. I'm Ghetto
17. Stop Snitchin' f. E-40
18. Minnie Minnie f. Freeway
19. Rippah f. Too Short
20. Shinnin'
21. Groupie


Turf Talk to jeden z najbardziej znanych artystów nowej ery rapu z Bay Area, a dokładniej z Vallejo. Chłopak debiutował płytą "Street Novelist" w roku 2004, a niedługo potem wypuścił drugi album "Brings The Hood Colabilation". Wszystko to odbywało się pod czujnym okiem E-40, z którym Turf jest spokrewniony. Wytwórnia Sick Wid' It w roku 2007 wypuszcza trzeci projekt rapera z V-Town.

Turfy od początku swej kariery słynął z niemiłosiernie wygiętego flowu. Ten MC zmienia swój głos, moduluje głoski i nagina rymy, a wszystko to, by wprowadzić co dziwniejsze wkręty do muzyki znad Zatoki. Na poprzednich krążkach rzadko przekraczał granice przyzwoitości i większość jego udziwnień brzmiała co najmniej dobrze. Na "West Coast Vaccine" bywa różnie, ze sporą tendencją wskazującą na przegięcie. Początek albumu jest bardzo dobry, bo i kawałki są utrzymane w standardzie: mocne bity, normalny sposób składania rymów, porządne i melodyjne sample. Po kilku pierwszych przesłuchaniach tego projektu miałem wrażenie, że Turf utrzymał na płycie wysoki poziom, ale im dłużej wsłuchiwałem się w jego flow i serwowaną muzę, tym mniej je czułem. Turf Talk wygina swój wokal od szeptu, przez wolny flow, nasycony przerażonym głosem, po całkiem ostry sposób rapowania, do którego przyzwyczaił nas na poprzednich krążkach. Niestety tego w miarę normalnego flowu Turf'a jest mało. Przewaga wykręconego wokalu dość mocno wpłynęła na nie najwyższą ocenę. Wasze gusta mogą jednak się różnić i zdaję sobie sprawę, że znajdzie się wielu, którzy docenią pomysły i wersy Turf'a. Przyjrzyjmy się zatem muzie, która generalnie bardzo pasuje do wyszukanego talentu rapera. Za konsolą mieszali w większości Rick Rock (6) i Droop-E (5), a po sztuce otrzymali E-A-Ski & CMT, Traxamillion, Nick Fury, Tha Bizness, Rome, Jake 1, Troy Sanders i LA. Bity są prawie zawsze wielkie, wręcz przeogromne. Nieraz mam wrażenie, jakby ktoś walił w bębny, a nie ustawiał sekwencje na komputerze. Do tego producenci dorzucili całkiem niezłe sample. W połowie przypadły mi one do gustu, bo od razu chce się do nich machać łbem. Znalazło się kilka wyjątków, gdzie podkłady są biedne lub nazbyt udziwnione. Wg mnie cała końcówka płyty jest znacznie gorsza. Mniej więcej po "Stop Snitchin'" wyłączam album. Prócz nie najlepszej muzy irytuje mnie perfidnie J Nash, który wprowadził tragiczne RnB w "Rippah", a "Groupie" to wg mnie nieudany remix jakiegoś oldschoolowego klasyka. Przeczytaliście dotychczas dość dużo krytyki, ale mimo nie najwyższej oceny, powinniście sprawić sobie ten krążek. Usłyszycie tu przede wszystkim inny, osobliwy i wyszukany rap. Nie wszystkim się spodoba, ale standardy, a przez to i znakomite piosenki, też się tu znajdą. Co najśmieszniejsze, najbardziej podobają mi się kawałki z E-40, którego normalnie nie trawię. Może gdyby obciąć koniec albumu, trochę wyprostować flow wokalisty i nieznacznie poprawić muzykę w pozostałych utworach, krążek zdobyłby moje serce. Bez tego jest nieźle, choć mogło być znacznie lepiej. Wypada mieć.


Written by: BayUndaground staff
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.