NEWS ARCHIVES REVIEWS INTERVIEWS VIDEOS GUESTBOOK CONTACT
Top Picks





Philthy Rich
Streets On Lock
Livewire (2008)
good good good good good


Recommended reviews

01. Fonk Or Die
02. Streets On Lock
03. I'm In The Hood
04. All I Know Is Money f. Mayback
05. Certified f. Ros & Stevie Joe
06. Bout Whateva f. Chris Da 5th
07. Blood On My Shirt
08. Can U Feel Me f. Moses, Shady Nate, Lil Blood, Gully, Jay Jonah & J Stalin
09. By Your Side
10. Dont Play f. Stevie Joe, Lil Hyfe & Kaz Kyzah
11. Fresh Out
12. Locked In The Box f. Lil Rue & J Stalin
13. Geese On Me f. Moses & Miss Dre
14. I'm Hit
15. Same Shit
16. Still Move'n Crack f. Stevie Joe
17. Satisfied f. Beeda Weeda
18. Real Bitch
19. Sucked, Fucked, Waxed & Buffed f. Lil Blood
20. Think'n Wit My Dick f. Ray Ryda, Sav & Jon Nash
21. U Got Me
22. She Say Stop


Philthy Rich to jeden z najszybciej wspinających się karierowiczów rapowej sceny w północnej Kalifornii. Na początku XXI wieku praktycznie nikt o nim nie słyszał, a to też z tego względu, że ten reprezentant Oakland nie miał na koncie wtedy jeszcze żadnych projektów. W okolicach roku 2006 emcee z Sem City zaczął wydawał pierwsze albumy, choć głośno zaczęło być o nim mniej więcej od roku 2008. Wtedy też wydał "Streets On Lock", czyli solowy uliczny krążek, a właściwie mixtape, wydany całkiem przyzwoitym sposobem - w grubym, normalnym pudełku z 2-częściową rozkładanką, choć niestety wytłoczony na formacie CD-R.

Philthy Rich, pomimo krótkiego stażu rapera, zdążył zdobyć doświadczenie wydając m.in. duet z Dirtym jako "Skumbagz" czy mixtape'y z serii "Hood Rich". Chłopak zapoczątkował też nowy nurt pośród reprezentantów Oakland, których odznacza tendencja wyrzucania z siebie wersów z nadzwyczajną nonszalancją, kolokwialnie mówiąc - "zlewką". Co więcej, Philthy nad wyraz często powtarza ostatnie słowa danego wersu, w efekcie pozostawiając jakby echo końcówki zdania. Jest to raczej rzadko stosowany zabieg, bo i ryzykowny, że miast dodać, to odejmie uroku raperowi; twórca z Oakland nie może się jednak opędzić od tego elementu techniki rapowania. Nietrudno to usłyszeć, ale w jego przypadku nie jest to irytujące - przynajmniej dla mnie. Philthy Rich, prócz charakterystycznego i profesjonalnego flowu, ma rozpoznawalny głos zabarwiony młodzieńczą nutą. "Streets On Lock" to niestety przykład tego, że artyście na dłuższą metę nie opłaca się wydawać wszystkiego, co nagra. Lepiej wybrać najlepsze kawałki i wrzucić nawet 12 na nową płytę, która ukazuje się co pół roku, a nie upchać 22 piosenki, które zlewają się ze sobą po czasie. Utalentowany raper, a nawet uzdolnieni ludzie, którzy go otaczają, nie wystarczą, by stworzyć w pełni zadowalający projekt. Na tym zabrakło pomysłu, weny i barwności. Po wielu przesłuchaniach naprawdę trudno wskazać mi tu wyróżniające się utwory. Fakt, nie znajdziemy gniotów czy totalnie niepasujących kawałków, ale na palcach jednej ręki mogę policzyć te, które choć odrobinę utkwiły mi w pamięci. Dlaczego tylko kilka tytułów? Właściwie powodów jest wiele: uboga tematyka, podobne podkłady, no i dość poważna wada tego albumu - czas trwania piosenek. Utwór na dobre się nie rozkręci, a już słyszymy kolejny. Z rzadka możemy zanotować instrumentalne wprowadzenia bądź zakończenia piosenek, które w rezultacie trwają 2-3 minuty, w tym 4 poniżej 2 i tyle samo powyżej 4. Wykorzystanie w sporej mierze znanych podkładów nie mogło zagwarantować upragnionej rozrywki. W dobie powodzi mixtape'ów naprawdę ciężko zaskoczyć nieznanym tłem muzycznym. "Streets On Lock" jedynie w kilku miejscach serwuje nieznane mi dotychczas podkłady, a w dwóch oryginalne - od DJ Fresha i Towera.

Wspomniana wtórność liryczna wskazuje głównie na opowieści uliczne (handel dragami, ciągła ucieczka przed więzieniem), seks i podryw czy bycie godnym zaufania i prawdomównym. Philthy Rich czuje wielką swobodę na mikrofonie, a pisanie tekstów przychodzi mu z łatwością, aczkolwiek wydaje mi się, że chłopak przesadza z ilością. Powinien postawić na jakość utworów, odrzucić te przeciętne, dopracować wybrane i wydać album z 15 utworami, pozostawiając sobie więcej miejsca na solowe popisy. Nie chcę tu oskarżać gości o kiepskie występy, bo na featuring załapała się przede wszystkim solidna ekipa z obozu Livewire, ale jeśli kupuję solo, to chcę usłyszeć jednego artystę, wspieranego ewentualnie w tle przez najbliższych kumpli. Nie myślcie, że "Streets On Lock" to słaby projekt, bo słucham go z przyjemnością. Chodzi mi o to, że raper taki jak Philthy Rich powinien stworzyć album na poziomie majstersztyku, a na takie miano nie zasługuje omawiany krążek.


Written by: lethaface
Name:
Comment:
Comments (0):
Sorry, no comments yet.

Made by KhameNei & LethaFace
All rights reserved. Nothing may be used without our permission.